Armadillo Mamas & Papas – mały ale wariat

 Przez ostatni tydzień dzięki uprzejmości firmy 4kids miałyśmy okazję testować z Małoletnią wózek Armadillo od Mamas&Papas. To dopiero nasz drugi wózek którym przemierzałyśmy Piaseczyńskie chodniki, pobliskie lasy, czy galerie handlowe stolicy, a już jesteśmy zachwycone. Oczywiście bardziej ja niż Młoda, która to większość czasu przespała, a to oczywiście wprawiało mnie w coraz większy zachwyt. Ale niech to nie będzie wyznacznik. Do testów od początku byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona ponieważ zwierzątko od którego zapożyczono nazwę dla wózka wyjątkowo dobrze mi się kojarzy (pamiętacie świąteczny odcinek Przyjaciół z Rosem przebranym za pancernika?), tak więc jak na szpilkach oczekiwałam na kuriera.

Pierwsza rzecz na która zwróciłam uwagę to waga wózka oraz jego gabaryty. Ze strony producenta wyczytacie, że ten 8 kilogramowy pancernik po złożeniu ma w przybliżeniu następujące wymiary30 cm wysokość x 55 cm szerokość x 72 cm długość. I faktycznie, wózek po złożeniu zajmuje wyjątkowo mało miejsca, zarówno w przedpokoju jak i w bagażniku samochodu. Ponadto da się go postawić pionowo, co dodatkowo oszczędza przestrzeń. Waga spacerówki spokojnie umożliwia rozłożenie jej jedną ręką bez ryzyka uszczerbku na zdrowiu, a obsługa wózka jest wyjątkowo łatwa i przyjemna: począwszy od montażu, poprzez składnie i rozkładanie, regulację siedziska aż do montażu folii przeciwdeszczowej. Tak więc szybciutko uporałam się z zamocowaniem piankowych kółek do aluminiowej ramy.

Skoro już jesteśmy przy kółkach, przednie mniejsze o średnicy 14 cm z możliwością blokady do jazdy na wprost, tylne niewiele większe, średnica 18 cm są amortyzowane. To wszystko sprawia wózek posiada bardzo dobrą zwrotność, a delikatne wyboje nie są mu straszne. Koła doskonale sprawdziły się na kostce przyjemnie ale niezbyt głośno terkocząc – wydaje mi się, że to tak doskonale usypiało Małoletnią przyzwyczajoną do tej pory do bardzo dobrze zamortyzowanych kół , mi zaś terkotanie zupełnie nie przeszkadzało. Mile zaskoczona byłam po wycieczce do lasu, oczywiście nie ładowałam się w jakieś krzaki, ale na ścieżce z grubą warstwą liści nawet korzenie mu zbytnio nie przeszkadzały. Hamulec w wózku umieszczony jest przy prawym tylnym kole,  nie sprawia problemów jego blokowanie i odblokowywanie, mimo że do tej pory przyzwyczajona byłam do blokady umieszczonej po środku tylnej osi.

Rozkładanie foli przeciwdeszczowej na szczęście przetrenowałyśmy “na sucho

Piankowa rączka wózka niestety nie ma możliwości regulacji ale myślę, że nada się dla większości rodziców. Spokojnie przymocujecie do niej torbę czy organizer. Kolejny duży plus dla Armadillo za sterowność. Prowadzi się bardzo łatwo jedną ręką, gdy w drugiej trzymamy kubek termiczny z ulubioną herbatą. Dodatkowo można dokupić specjalny uchwyt na kubek. Jestem bardzo ciekawa jak ten maluch radzi sobie w śniegu oraz w piasku, ale na to pytanie niestety Wam nie odpowiem. Myślę i tak, że jak na miejską spacerówkę doskonale przeszedł testy w terenie.

Wózek w pozycji pionowej zajmuje niewiele miejsca. Zdjęcie bez tylnych kółek, ponieważ już zdążyłam je zapakować, a przy małym dziecku nie ma zbyt dużo czasu na powtórki.

Z zewnątrz wózek prezentuje się bardzo przyjemnie, czarna aluminiowa rama nie tylko wpływa na jego lekkość, ale doskonale komponuje się z czarnymi kółkami i wykończeniami. Wózek dostępny jest w czterech kolorach. Skrycie marzyłam, że do testowania dostanę pancernika w kolorze Lemon Drop, ale jak widzicie po zdjęciach tak się nie stało. Testowałyśmy wózek w kolorze Blac Liquorice, a na stronie producenta znajdziecie jeszcze warianty Blue Fizz oraz Coral Pink. Materiał z którego wykonano poszycie wygląda bardzo solidnie a ponad to zawiera filtr UPF 50 chroniący przed promieniowaniem UV.

Dziecko przed słońcem chroni także wydłużona budka i to jest chyba moje ulubione rozwiązanie w tym wózku. Nie cierpię przykręcania, odkręcania, przesuwania parasolki. Rozwiązanie z pieluszkami mocowanymi przy budkach mającymi chronić przed słońcem też mnie nie zachwyca. Jak widzicie po zdjęciach Małoletnia jest dobrze ukryta i to nie tylko przed słońcem które podczas tygodnia testów nas nie rozpieszczało, ale przed wiatrem i ciekawskimi spojrzeniami 😉 Ponadto daszek rozkłada się na prawdę cicho, a od góry można podejrzeć malucha przez małe okienko, które schowane jest pod zamykaną na magnes klapką. Nie ma szeleszczących rzepów z którymi trzeba się siłować. Do budki i ramy stelaża z łatwością przymocujecie folię przeciwdeszczową a przy moich doświadczeniach to kolejny plusik do kolekcji dla Armadillo.

Pod siedziskiem zamocowany jest sporych rozmiarów kosz na zakupy, mówiąc szczerze nie obciążałam go jakoś specjalnie, ale nasze małe sprawunki + zabawki + nosidełko zmieścił bez większego problemu. Dostęp do kosza jest łatwy, nie trzeba się jakoś specjalnie gimnastykować.

W środku na Malucha czeka długie (92 cm długości!) i szerokie  i miękkie siedzisko. Małoletnia z racji braku umiejętności nie wypowiedziała się na temat wygody ale wyglądała na zadowoloną i grzecznie sobie w nim siedziała – a u niej to rzadkość (stąd nosidełko zapakowane do kosza). Dlatego wnioskuję, że siedzisko jest wygodne. Choć może to kwestia tego, że wreszcie mogła sobie pooglądać świat a nie niewyspaną matkę. Mówiąc szczerze najbardziej obawiałam się tego, że nie można zmienić kierunku ustawienia siedziska ale na szczęście nie był to problem.

Dziecko zabezpieczone jest w wózku pięciopunktowymi pasami z możliwością regulacji wysokości oraz długości. Wózek nie posiada pałąka mocowanego przed siedziskiem ale nam to zupełnie nie przeszkadzało (z tego co zaobserwowałam te pałąki służą głównie do instalacji zabawek, obgryzania lub dewastowania a nie jak myślałam dotychczas do zabezpieczenia dziecka przed wypadnięciem).

Opuszczanie siedziska odbywa się za pomocą uchwytu umieszczonego na tylnej części oparcia, natomiast do jego podnoszenia służą paski. To prosty system który nie narzuca nam konkretnej wysokości oparcia, tylko ustalamy ją sobie samodzielnie.

Kolejnym elementem który możemy regulować to podnóżek. W pozycji poziomej na pewno podnosi komfort spania starszym dzieciom. Aby go podnieść wystarczy ustawić  na wysokości która nas interesuje, opuszczanie natomiast odbywa się za pomocą uchwytu zamocowanego pod spodem podnóżka.

I co? Spacerówka idealna? Na pewno warta rozważenia i na pewno wrócę do niej myślami na wiosnę. Kilka minusów dla Armadillo: za niewygodne podbijanie wózka oraz za brak możliwości obracania siedziska (choć firma Mamas&Papas rozwiązała ten ostatni problem wypuszczając na rynek model Armadillo Flip, tylko czekać aż się pojawi w Polsce).

Cena wózka to 1359 zł. W zestawie dostaniecie
stelaż z siedziskiem spacerowym, budką, folią przeciwdeszczowa oraz koszykiem na zakupy. Dodatkowo możecie kupić : torbę pielęgnacyjną, parasol, miękka gondolę – cocoon dla noworodków, śpiworek, wkładkę spacerową, adapter do fotelika samochodowego oraz wspomniany już wcześniej uchwyt na kubek.

Wózek jest propozycją typowo miejską ale ja pokusiłam się o przetestowanie go w terenie gdzie bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po doświadczeniach z prawie 15 kg wózkiem typu 3w1 praktycznie wszystko mnie w tej spacerówce zachwycało. Wózek mały, ale wariat!