Książeczki kontrastowe

W 3 tygodniu życia Małoletniej odwiedziła nas położna środowiskowa. Kiedy nadeszła pora pytań od rodziców, zapytałam co ja mam z tym dzieckiem robić jak ono aktualnie nie śpi, nie je, nie płacze. Czyli jak się z nim bawić – choć “bawić” to dużo powiedziane 😉 (podobno nie ma głupich pytań!) Poza przytulaniem, masowaniem, śpiewaniem pani położna opowiedziała mi o zabawkach w kontrastowych kolorach które mają na celu stymulować wzrok dziecka. Taką zabawkę miałam położyć z boku maluszka, żeby kątem oka mógł ją dostrzec i istniałaby ponoć szansa, że obróci głowę w stronę zabawki. I tak w ramach poszukiwań trafiłam na kontrastowe książeczki. Słyszałam o nich wcześniej ale jakoś niespecjalnie przykuły moją uwagę, a szkoda, bo temat okazał się warty zgłębienia.

W nasze ręce wpadły książeczki wydawnictwa Wilga, choć jest też na rynku np. cała seria pt. “Oczami maluszka” w której skład poza czarno-białymi książeczkami wchodzą karty/plansze z elementami koloru żółtego oraz książeczka harmonijka z elementami w kolorze czerwonym.

Żeby odpowiedzieć na pytanie po co takie czarno białe książeczki/zabawki trzeba zrozumieć jak widzi niemowlę, a widzi ono nie najlepiej po 9 miesiącach w ciemnym brzuchu (choć w brzuchu podobno nie jest tak do końca ciemno…). Obraz jest niewyraźny, i rozmazany, jak za mgłą. Brak trzeciego wymiaru.  Wg. naukowców prezentowanie maluszkowi mocno kontrastowych dużych przedmiotów z odległości ok. 20-30 cm jest bardziej atrakcyjne i stymulujące dla wzroku niż jakiekolwiek inne zabawki.  Taka jest sucha teoria.

cdf35-img_0360

A tak to wygląda w praktyce 🙂

Gdy pokazywaliśmy Młodej książki (od ok.7 tygodnia życia, mimo że były oznaczone jako dla dzieci powyżej 3 miesiąca) reagowała na nie z żywą ciekawością. Zabijcie mnie, nie wiem czy to kwestia tego, że wreszcie coś wyraźnie mogła pooglądać, czy była to kwestia nowej zabawki-choć przyznam, że na inne rzeczy takiej przychylności nie miały. Z zainteresowaniem wyciągała do nich rączki i wyjątkowo długo potrafiła skupić na nich swoją uwagę. Oczywiście samo wymachiwanie książeczką to wstęp do zabawy. Czas na rodzica który swoim aparatem mowy ciekawie opowie co jest na obrazku, wyda adekwatne dźwięki.

d9436-img_2761

Na zdjęciu obok tata tłumaczy dziecku jak wygląda surowy boczek, który mama w analogicznej sytuacji nazwała by świnką.

Aktualnie 20-tygodniowa Małoletnia książeczki najchętniej pakuje do buzi, choć da się przeprowadzić nadal zabawę z pokazywaniem i opowiadaniem, tylko trzeba się nastawić na to, że dziecię za wszelką cenę będzie chciało Cię pozbawić książki żeby móc ją odpowiednio uślinić… no i czemu nie… takie prawo dziecka.  Nasze książeczki kupiłam na stronie www.taniaksiazka.pl za 8,49zł + przesyłka. (oczywiście w paczce było więcej pozycji więc koszt przesyłki się rozłożył).

Należy też nadmienić, że poza kontrastowymi książeczkami można także kupić kontrastowe zabawki, ale myślę, że jeżeli ktoś jest zainteresowany to sobie je łatwo wynajdzie w internecie. W razie problemów służę pomocą.
Łatwo także można samodzielnie wydrukować czarno-białe obrazki i to jest wersja super ekonomiczna, choć nie chciałabym jej testować w starcu ze śliną Małoletniej.

Ciężko mi ocenić jak faktycznie kontrastowe zabawki wpływają na rozwój wzroku, ale wszelki tłumaczenia wydają się być logiczne więc wierzę w to stymulują jego rozwój. Na pewno przyjemnie można spędzić czas ze swoim dzieckiem, budować więź i inne takie 😉 Opowiadanie maluszkowi co jest na obrazkach pozwala mu poznawać otaczający go świat. A jak już maluch jest chwytający to na pewno wspomagają rozwijać jego zdolności manualne.