Próchnica butelkowa

babies-921037_1920

Cofnę się dziś o kilka lat w przeszłość. Klinika stomatologii dziecięcej mojej Alma Mater. Studentom przydzielano losowo malutkich pacjentów, pracowaliśmy parami, czekałam aż koleżanka przyprowadzi naszego podopiecznego z poczekalni. Gdy widziałam jak podąża za nią mama z dzieckiem ok 1,5 roku na ręku, wiedziałam już, że lekko nie będzie, i tak po chwil na blacie obok karty pacjenta wylądowała butelka z kaszą oraz soczek marchewkowy. Oho, niech to tylko asystent zobaczy – pomyślałam, i zabrałam się za zbieranie wywiadu. Problemem z jakim zgłosiła się mama to nie pojawienie się dotychczas górnych zębów u dziecka. Skoro wywiad zebrany, to nie pozostawało mi nic więcej jak wykonanie badania, co do najłatwiejszych czynności nie należy u półtorarocznego malucha. I faktycznie – na pierwszy rzut oka – górnych zębów brak, ale po chwili w lusterku dojrzałam w dziąsłach brązowe punkty w miejscach gdzie powinny być zęby. Wierzyć mi się nie chciało, że to ich… korzenie! Ale kątem oka dostrzegłam stojącą z boku na napoje. I wtedy wszystko stało się jasne. Był to przypadek bardzo ostrej próchnicy butelkowej, tak mocno zaawansowanego procesu nie widziałam już nigdy więcej – nawet u starszych dzieci, i mam szczerą nadzieję, że więcej nie będzie mi dane tego oglądać.

Próchnica butelkowa to rodzaj próchnicy wczesnej, czyli takiej która pojawia się na zębach mlecznych w niedługim czasie od ich wyrznięcia. U tego maluszka zęby „gniły” na bieżąco, jak tylko się pojawiały. Przyczyna? Bakterie które miały bardzo sprzyjające warunki dzięki ciągłej dostawie oblepiającej zęby kaszy oraz napojów dosładzanych cukrem. Zęby mleczne są dużo słabiej zmineralizowane od stałych, ponadto specyficzny rodzaj odżywania małych dzieci naraża mleczaki częściej na atak bakterii próchnicowych. W nocy ponadto dochodzi do obniżenia wydzielania śliny, której zadaniem jest obmywanie zębów z pokarmu i przywracanie prawidłowego pH w buziaku. Dodamy do tego jeszcze zaniedbania higieniczne „bo dziecko nie lubi mycia zębów”, dietę bogatą w cukry oraz niezależne od nas czynniki ogólne takie jak nieprawidłowy przebieg ciąży, choroby najmłodszych czy wcześniactwo. Wiele nie trzeba, żeby powstał kłopot.

Objawy

Zaczyna się od białych plamek na górnych siekaczach, które pojawiają się tuż przy dziąsłach. W tych zdemineralizowanych i szorstkich miejscach łatwo gromadzi się płytka nazębna, i próchnica rozwija się dalej w najlepsze.  Skończyć się może na bolesnych ropniach, i wysiewie bakterii do organizmu. Oczywiście w pewnym momencie chory ząb zaczyna boleć, dziecko traci apetyt, z powodu bólu nie chce gryźć.

Leczenie

O metodzie leczenia zadecyduje lekarz, dopasowując odpowiednią do każdego przypadku zaczynając od fluoryzacji w lekkich przypadkach, kończąc na ekstrakcjach, antybiotyku czy leczeniu w znieczuleniu ogólnym w najcięższych. Warto pamiętać, że przedwczesna utrata zębów mlecznych może skutkować wadami zgryzu! Najczęściej stosuje się impregnowanie zębów zwane także lapisowaniem. Na ząb nakłada się preparat który zabija bakterie, ale też zabarwia ząbki nieodwracalnie na czarny kolor! Zabieg trzeba co jakiś czas powtarzać. Zaniechanie leczenia doprowadza do rozkwitu próchnicy w pozostałych zębach, zagrażając również mającym pojawić się wkrótce zębom stałym.

Morbum evitare quam curare facilius est!

Czyli: lepiej zapobiegać niż leczyć! Przede wszystkim eliminacja butli, szczególnie w nocy. Po kolacji toaleta wieczorna (o tym jak zadbać o higienę jamy ustnej najmłodszych przeczytacie TU). W nocy do picia podajemy wodę. Nie pozwalamy maluchowi usypiać przy jedzeniu z butelki, jak przysypia to zabieramy butelkę lub podmieniamy ją na smoczek. W ogóle najlepiej rozstać się z butelką przed pierwszym rokiem życia, i nauczyć maluszka jeść łyżeczką i pić z kubeczka (dobra, taka mądra tylko w teorii jestem, zobaczymy jak przyjdzie wprowadzić te zasady w życie). No i teraz najgorsze… najtrudniejsze… życie bez całusków!  Chodzi o pocałunki w usta, oraz całkowity zakaz oblizywania łyżeczek i smoczków, a także picia z jednego kubeczka.

Kochani, pamiętajcie także o wizytach kontrolnych, im wcześniej tym lepiej (tu przeczytacie kiedy jest najlepszy moment na pierwszą wizytę). A historyjkę o niepojawiających się siekaczach potraktujcie jako przestrogę, i dowód na to, że bakterie próchnicotwórcze nie próżnują.

  • Moe

    No dobra, ale powiedz, masz jakieś tajne sposoby na zajrzenie do takiego małego, zaciśniętego pyszczka? Bo moje dzikuski za Chiny Ludowe nie chcą otworzyć buzi nawet u pediatry. Zero współpracy z personelem medycznym… I cóż z tego, że chętnie zabrałabym je do dentysty… Mają książeczki o wizytach dzieci u stomatologów (Tupcia Chrupcia i Zuzię), uwielbiają odcinki bajek o dentyście (Świnkę Peppę i Bolka i Lolka), mają nawet dentystyczne lustereczka i pierwszorzędnie badają sobie nimi zęby, płucząc je potem wyimaginowaną wodą i spluwając do wyimaginowanej spluwaczki (w tej roli odwrócony do góry nogami podest z IKEA). Zęby myłyby maniakalnie, gdyby im pozwolić, ale mycie polega głównie na gryzieniu szczoteczki, więc skuteczność ma taką sobie… Więc – masz jakiś tajny sposób? Wiążesz pasami? Bajerujesz śmiesznymi minami? 😉

    • matkadentystka

      Eh, no generalnie do każdego przypadku trzeba podejść indywidualnie. Raczej bajeruję niż wiążę 😛 U Was pewnie zaczęłabym pod przekabacenia starszej, żeby dała siostrze dobry przykład 😉

      • Natka

        Ja bawiłam się z córeczka w stukanie w ząbki i w ten sposób pierwsza wizyta u dentysty to była bajka. Ja szukałam jej plastikową łyżeczka, a później ona mi.

        • Matka Dentystka

          Super sposób na przygotowanie najmłodszych na pierwszą wizytę!

  • Pingback: Śmiać się czy płakać? | Matka Dentystka()

  • Pingback: Stomatologiczny rachunek sumienia dla rodzica | Matka Dentystka()