Z boku rozmów w toku.

6006ff0a-b06c-11e4-8091-0025b511229e

Zdjęcie pochodzi ze strony http://rozmowywtoku.tvn.pl/

Jakoś w przeciągu ostatniego tygodnia zdarzyło mi się  obejrzeć  dwa razy Rozmowy w toku. I Dzień Dobry TVN. I Na Wspólnej. Też dwa razy. Więcej grzechów nie pamiętam! Do czego te hormony doprowadzają człowieka! Ale przysięgam odpokutować jakimś mądrym materiałem w którym czytać będzie Krystyna Czubówna. Do napisania tego tekstu zainspirował mnie program prowadzony przez panią Drzyzgę, a dokładnie odcinek emitowany w czwartek, o wdzięcznym tytule Dorośnij wreszcie. Cztery panie opowiadają, jak ich partnerzy nie dojrzeli jeszcze do bycia ojcem. Z wywiadu wynika, że w co najmniej dwóch przypadkach dzieci były planowane, więc panowie świadomie chcieli się sprawdzić w nowej roli, a nawet zachęcali swoje partnerki do macierzyństwa.  Ale coś nie wyszło, kogoś przerosła nowa rola, albo po prostu sam jeszcze jest dużym dzieckiem. Na wstępie przybliżę Wam co dziś dowiedziałam się z telewizji.

Co przeraża ojca, i zniechęca go opieki nad dziećmi:

  • boi się własnych dzieci, do tego stopnia, że nie chce ich brać na ręce (młodsze) lub na spacer (starsze)
  • płacz dziecka
  • “moje dziecko się mnie boi”
  • nie uda mi się pozałatwiać różnych “spraw” z dzieckiem.
  • dzieci wchodzą tacie na głowę, a on tego nie wytrzymuje
  • nie jest przyzwyczajony do opiekowania się dziećmi, w przeciwieństwie do żony

Miejsce ucieczki:

  • dom własnej matki w celu zjedzenia obiadu i pooglądania TV, bez towarzystwa dziecka,
  • wyjazd na rybki,
  • praca do 3 w nocy lub 24/h,
  • pościgi policyjny, nabijanie mandatów,
  • balety, melanż, odsypianie imprez, kumple
  • zakłady bukmacherskie, treningi i mecze, zakupy,

Złote myśli:

  • nie krzyczę tylko podnoszę głos, bo ona (córka) nie rozumie jak mówi się po cichu.
  • jak zrobię sobie dziecko, to zejdę na dobrą drogę i się ustatkuję – pan z historią przestępczą.
  • od dzieci są kobiety, mają siedzieć w domu, sprzątać i opiekować się, mężczyzna ma zarabiać kasę
  • “muszę mieć czas, żeby poimprezować, zrelaksować się po tygodniu harówy, ja na to pracuję i jest to niezbędne dla mnie”
  • chodźmy na łyżwy – po wypiciu flaszki
  • nie pójdę na spacer z rodziną, bo trzeba nosić dzieci.

Zaleciało średniowieczem – nie? Zdaję sobie sprawę, że w programie zazwyczaj przedstawiają skrajne, przerysowane wręcz patologiczne przypadki, ale sami wiecie, że ciężko się powstrzymać od komentarza w stylu: “Ja też mam prawo być zmęczona!”, “Dbanie o dom i dziecko to równie ciężka praca!” czy “No kto by się spodziewał, że dzieci płaczą?!?”. Także kołacze mi się jeszcze po głowie nieprzyjemne: “A czego Ty się po nim spodziewałaś? Przecież od razu, gołym okiem widać, że to nie jest kandydat na faceta, ani na ojca”. Na hasło, że kobieta ma siedzieć w domu chcę krzyczeć i tupać nogami w ramach protestu. A najlepiej na przekór wyjść i trzasnąć drzwiami. Natomiast, gdyby tatuś notorycznie wracał do domu w środku nocy, to najprawdopodobniej zastałby zmienione zamki i walizki przed drzwiami. I tak sobie pokrzykiwałam w myślach oglądając jednym okiem tvn-owy talk-show, drugim doglądając bawiące się dziecko.

Wyobraziłam sobie siebie siedzącą na widowni. Potem zbliżenie kamery na moją krzywą, zdziwioną minę i na to jak z dezaprobatą i niedowierzaniem kręcę głową. A potem mówię do mikrofonu, który trzyma przede mną Ewa: wolałabym zmierzyć się z samotnym wychowaniem dziecka, niż niańczyć jeszcze niedorosłego “tatusia”.

A cały odcinek obejrzycie TU.