Bierzemy misia w teczke…

benbat vinci_Fotor_Collage

Podczas ostatniej wyprawy miałam okazję przyjrzeć się rodzicom podróżującym ze swoimi pociechami. Maluchy były wyposażone w przepiękne, kolorowe walizki, na których wygodnie podróżowały ciągnięte przez opiekunów, albo same dzielnie je za sobą transportowały. Ten widok tchnął mnie, do poszukania czegoś w co będę mogła przy następnej okazji wrzucić bagaż Ewy. Czytaj dalej

Smartfon na wakacjach

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Halo? Baba?

Kiedyś jadąc na obóz harcerski problemem było zabranie telefonu komórkowego, z prostego, błahego powodu – braku gniazdka w każdym drzewie. Wyjątek stanowiła kadra, która gdzieś tam po nocach, podczas odpraw ładowała telefony aby móc utrzymać kontakt z zatroskanymi rodzicami. Na ostatnim obozie byłam z 10 lat temu, kierunek wakacyjnych wypraw także trochę się zmienił, i nie wyobrażam sobie, że nie zabieram ze sobą telefonu. Nawet na Woodstockowym polu prąd się znajdzie! Z resztą telefon teraz to tak na prawdę mały, podręczny komputer, a na wakacje warto go odpowiednio przygotować! I tak na kilka dni przed wyjazdem czy odlotem zaczynają się poszukiwania aplikacji które ułatwią nam wypoczywanie. Im bliżej opcji „bezpłatna” tym lepiej, ale niekiedy trzeba trochę zapłacić (nie piszę „niestety” bo mój mąż programuje, i rozumiem dokładnie, że programiści też muszą jakoś zarabiać :P). Czytaj dalej

Śpiworek Lodger Bunker

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie wiem jak to jest, ale są rzeczy, które jak zobaczę pierwszy raz, to od samego początku wiem, że muszę je mieć, i stanę na rzęsach żeby dopiąć swego. Wbrew logice, domowemu budżetowi i hercerskiemu prawu. Tak też było w przypadku tego śpiworka, a nasza historia jest nieco pogmatwana, bo uparłam się na model Jade, kupiłam Denim, a skończyłam z Stone, którego bym już nigdy nie zamieniła 😀 Ale kto powiedział, że droga do celu będzie prosta? Był grudzień, a ja opowiadałam wszystkim, niezależnie od tego czy chcieli słuchać, czy nie, dlaczego go muszę mieć. I wiecie co? Intuicja mnie nie zawiodła, i nie ma drugiego zakupu z którego byłabym tak zadowolona. A moja ekscytacja sięga tak wysoko, że w środku kwietnia postanowiłam się z wami podzielić recenzją śpiworka, który mimo iż jest całoroczny, to nie ukrywajmy – zimą przydaje się najbardziej. Do pisania zmotywowało mnie jeszcze kilka maili, w których pytaliście, co mamy wpięte w wózek, jak się sprawuje, i czy w ogóle warto. Czytaj dalej

Trudne słowa na L

Czasami podczas zbierania wywiadu z rodzicem małego pacjenta, trudno dojść do tego co u malucha było robione w buzi, albo w jakim celu w ogóle się zgłosili do gabinetu. Dentyście wystarczy rzut okiem na ząbki, żeby zrozumieć co i jak, ale warto zrozumieć, czym poszczególne zabiegi się od siebie różnią. Lakowanie, lapisowanie, lakierowanie mylą się rodzicom na potęgę, wszystkie zaś łączy to, że wykonujemy je głównie u dzieci oraz, że są całkowicie bezbolesne. Czytaj dalej

Podróże małe i duże

Święta, święta i po świętach. Jeszcze tydzień temu, zupełnie nie czułam, że już zaraz trzeba będzie szykować koszyczek, sprostać wyzwaniu pochłonięcia dwóch śniadań wielkanocnych i naleźć zakurzony pistolet na wodę. O nadchodzącej Wielkanocy przypominały mi rozmowy telefoniczne z mamą, podczas których  ustalałyśmy jaka sałatka wyląduje w tym roku obok tradycyjnej jarzynowej, kto najpiękniej udekoruje mazurki (JA 😀 ), oraz jak robić, żeby się specjalnie nie narobić.  Przyzwyczaiłam się już, że świąteczny nastrój dopada mnie dopiero w trasie do rodzinnych Kielc. Rok temu, jak to miałam w zwyczaju w ciąży, całą drogę przespałam. Tym razem miałam pokonać całą trasą sama z Ewą, i nie ukrywam, że byłam tym faktem przerażona. Zazwyczaj jadę sobie z tyłu (tak jak teraz, kiedy piszę te słowa), i dopóki córka nie uśnie to mam się kim zająć. Bez większych problemów pokonuję z dzieckiem krótkie trasy samochodem, a tym razem bez tatusia miałyśmy przejechać wspólnie, w ciszy i w spokoju 160 km. Właśnie, w ciszy i w spokoju – nic mnie bardziej nie rozprasza na drodze, jak wyjące z tyłu dziecko. I aby tego uniknąć mam kilka zasad których się trzymam oraz kilka akcesoriów bez których takiej podróży sobie nie wyobrażam:
Czytaj dalej

Proszę nie sikać do basenu

Jak już pewnie większość Was się zorientowała po zdjęciach która wrzucam przez Instagram, że od kilku miesięcy chodzimy z dzieckiem na basen. Ewka uwielbia zajęcia w wodzie (o ile tylko właśnie nie chce jej się spać 😉 ) Widzę, że ćwiczenia ją odprężają, bardzo lubi kontakt z innymi dziećmi, mnie z kolei rozpiera duma gdy patrzę na Młodą kiedy dzielnie przebiera w wodzie kończynami. Czytaj dalej