Dziecko nie chce myć zębów? – kombinuj dziewczyno!

231HPoczątkowo robimy to z wielkimi obawami, nieśmiało, ostrożnie, bez gwałtownych ruchów, wszak nie chcemy zniechęcić naszego maluszka do higieny jamy ustnej. Po pewnym czasie okazuje się, że wcale nie jest tak źle, może dziecko nie otwiera samo buzi na widok palca owiniętego w gazik, ale przynajmniej nie protestuje. I nagle przychodzi ten dzień, ten wieczór… Beztrosko po kąpieli czeszesz włoski, przemywasz buziaka rumiankiem, zabierasz się za mycie zębów i… i nagle słodki uśmiech przekształca się w grymas, z ust wydobywa się pisk, a głowa usilnie próbuje odkręcić się od szyi i uciec jak najdalej. Bunt na pokładzie! Przestraszona odpuszczasz tłumacząc sobie w myślach – tylko ten jeden raz, przecież nic złego się nie stanie, może dziś ma po prostu gorszy dzień? Ale nic bardziej mylnego, następnego wieczora sytuacja się powtarza. I następnego, i następnego też!

Też tak miałaś? Podobnie, choć troszkę później? Dziecko miało już roczek, a do mycia ząbków używaliście już szczoteczki? U nas sytuacja powtarza się co kilka tygodni, i zabijcie mnie nie mam pojęcia od czego to zależy. Najłatwiej zwalić na wychodzące zęby, obrzęknięte i bolesne dziąsła, albo na przeziębienie, które się przyplątało i zmieniło twoją rzeczywistość w wojskowy poligon. Co robić? Jak te pierońskie dziąsła/zęby myć? To chyba najczęściej zadawane przez Was pytanie, i dopóki sama nie przeżyłam kilku strajków nie czułam się kompetentna do udzielania na nie odpowiedzi. Serio. Co z tego, że na studiach nauczyli, że zęby dziecka myjemy taką i taką metodą i to przez 3 minuty, jak w praktyce jest to walka utrzymanie szczoteczki przez kilka sekund w buzi. No ej, nie mów, że tak nie jest! Wszystkie koleżanki przyznały mi rację!

Co zatem zrobić, gdy maluch się buntuje i nie chce otworzyć buzi, a Ty nie masz najmniejszej ochoty się z nim siłować. Przede wszystkim trzeba zachować spokój (mówi Ci to ta, która dostaje wrzodów na samą myśl o tym, że ma nakarmić dziecko :P). Mów zawsze spokojnym głosem, bądź delikatna i nie daj po sobie poznać, że się denerwujesz, bo autentycznie to się udziela! Przeanalizuj sytuację, zbadaj teren – dosłownie! (choć to będzie trudne) Sprawdzić czy faktycznie nic niepokojącego się nie dzieje, czy dziąsła nie są zaczerwienione, czy nie leje się z nich krew przy byle dotknięciu, czy nie ma jakiś pęcherzyków, białych nalotów. Jak stwierdzisz jedno z powyższych to umawiaj malucha do dentysty bądź pediatry, a jeżeli nie to… kombinuj dziewczyno! Oto kilka trików, które sprawdziły się u nas:

Zmiana miejsca

Strajk rozpoczął się na przewijaku? Może spróbujecie umyć ząbki w wannie? Albo po owinięciu w ręcznik, niech jedno z rodziców weźmie dziecko na kolana, a drugie delikatnie umyje zęby – dziecko jest wtedy dość dobrze unieruchomione. Jesteś sama? Posadź dziecko w krzesełku do karmienia – może pomyśli, że czas na coś dobrego i chętniej otworzy buzię!

Kilka szczoteczek

Skoro wasza ukochana czerwona szczoteczka działa na dziecko jak płachta na byka, może nowa zielono-różowa z kółkowym uchwytem je zaintryguje. A może taka wibrująco-świecąca? Potem spokojnie możesz wrócić do pierwszej, bo dziecko już dawno o niej zapomniało 🙂

Śpiewaj piosenkę

Mycie to walka o sekundy i powtarzanie głośno „jeszcze chwilkę, mamusia już kończy, wytrzymaj jeszcze, dzielna dziewczynka!”. Zaskocz dziecko piosenką: początkowo pierwsza zwrotka stomatologicznego hicioru „Szczotka, pasta” wystarczy na szczękę, refren zostaw sobie na żuchwę. A potem zapętlaj piosenkę, trochę zwolnij śpiewając, i wydłuż ten czas. Maluch zaczyna być zniecierpliwiony – zaśpiewaj jak Kaczor Donald!

Zorganizuj pokaz mycia na tacie

Nadchodzi taki etap, że dziecko bardzo lubi naśladować co robią dorośli. Mama pije kawę z kubka? Nie ma opcji, żeby dziecko napiło się swojej wody z bidonu! Musi pić dokładnie z tego samego kubka ten sam napój. Uhhh… a może tak by to wykorzystać?! Zaprezentuj jak myjesz tatusiowi zęby, niech dziecko samo trochę spróbuje, a potem zmiana! Sztuczkę warto powtarzać, żeby model się utrwalił.

Daj sobie umyć zęby

Nie lubię tego, ale czasem nam się zdarza myć paszcze nawzajem… Tzn. ja obrywam po dziąsłach i policzkach, a Ewka jest tak zajęta, że przypadkiem daje sobie umyć zęby.

Zajmij ręce

Tak, żeby dziecko nie mogło odepchnąć Twoich. Może to być zabawka, druga szczoteczka, pasta do ząbków (uważaj, żeby maluch się przypadkiem do niej nie przyssał!) Wiązanie odpada!

Daj się popodglądać

Spędźcie kilka poranków wspólnie w łazience (tak wiem, jak by to było coś nienormalnego :P). Niech dziecko Cię obserwuje, daj mu do rączek zwilżoną wodą szczoteczkę. Zakład, że ją dokładnie obgryzie? Bij mu wtedy brawo, a potem przejmij szczotkę i umyj ząbki.

Z zaskoczenia

Dziecko się bawi, tu klocki, tam książeczki, ślina kapie na ubranie bo właśnie maluch podjął próbę zjedzenia drewnianego autka? To Twoja chwila, wkraczasz do akcji wraz ze szczoteczką, z zaskoczenia. Kto wie – może tym razem się uda!

 

  • Loin

    Ale fajny wpis! Wykorzystałam z tych porad (nie znając ich) większość – u nas najbardziej skutkują głupoty śpiewane na melodię „Szczotka, pasta”… A ostatnio – nowa, wymarzona, elektryczna szczoteczka z Zygzakiem 😀