Przepis na próchnicę

Jak to mówią – przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej! Jako stomatolog zalecający używanie pasty z fluorem, musiałam podjąć dyskusję (chociażby samej z sobą) na temat szkodliwości tego pierwiastka. Cały czas opowiadam się za jego stosowaniem, podkreślając jak ważne jest rozsądne dawkowanie ilości nakładanej na szczoteczkę pasty. Zapoznałam się z wieloma artykułami obu stron, a jeden z najczęściej padających argumentów przeciw sformułowany jest w słowach: “całe życie używam pasty z fluorem a i tak psują mi się zęby”. Niestety, stosowanie profilaktyki fluorkowej nie gwarantuje Wam całkowitej ochrony przed bakteriami wywołującymi chorobę próchnicową. Tak, tak! Próchnica to bakteryjna choroba zakaźna a jej rozwój zależy głównie od 4 czynników. Oto składowe najprostszego przepisu pod słońcem – przepisu na próchnicę:

Cukier:

lump-sugar-549096_1920

Węglowodany są pożywieniem dla baterii, ale i dla człowieka! Tak pobieżnie znajdują się w: pieczywie, makaronach, kaszach, warzywach, owocach, napojach, przetworach. Są wszędzie! A skoro my je jemy, to bakterie nie narzekają na ich brak. Przekształcają je w kwasy, które doprowadzają do spadku pH w jamie ustnej i demineralizują tkanki twarde. Im częściej jemy produkty zawierające cukier, oraz im dłużej zalegają ona na naszych zębach tym większe prawdopodobieństwo oraz szybsze tempo rozwoju próchnicy. Dlatego tak groźne dla zdrowia zębów są oblepiające je słodycze. Jesteśmy w stanie zredukować dostarczanie do organizmu cukrów? Tak! Ale czy wyeliminujemy je całkowicie? Niestety nie. Szczególnie duży potencjał próchnicotwórczy ma sacharoza – to to na zdjęciu u góry! Trochę słabiej działa glukoza, fruktoza, maltoza, laktoza. Skrobia ponieważ nie rozkłada się całkowicie w jamie ustnej  ma niewielką szkodliwość.

Bakterie:

bacteria-359956_1920

Nie da się “zwalić” całej winy na jeden konkretny gatunek kolonizujący naszą jamę ustną. Naukowcy po latach badań wykazali, że za próchnicę odpowiadają paciorkowce – wśród nich największe spustoszenie sieje Streptococcus Mutans. W połączeniu z kolejnym winnym – Lactobacillus acidophilus, tworzą one bardzo sprawnie działającą kwasową manufakturę, przerabiającą węglowodany na kwasy rozpuszczające tkanki zęba. Dodatkowo wyjątkowo dobrze im wychodzi organizowanie się w płytkę bakteryjną oblepiającą zęby – im gorsza higiena jamy ustnej tym jest jej więcej. Tak więc: nie dbając o higienę, robiąc to szybko i pobieżnie, sami zgadzamy się na to by bakterie żerowały sobie na naszych zębach.

Podatność zęba:14848998042_2dd17efb3c_o

Są takie miejsca za zębie gdzie bakteriom jest wyjątkowo dobrze – wszystkie wąskie i trudno dostępne bruzdy i dołki, powierzchnie gdzie zęby stykają się ze sobą, okolica gdzie do zęba dochodzi dziąsło. Dodajcie do tego jeszcze szorstkie/ nieszczelne/ niedokładne wypełnienia. W większości podanych przeze mnie przypadków bakterie są poza zasięgiem waszej szczoteczki. Druga kwestia to jakość naszego uzębienia – zęby rozwijają się od pierwszych tygodni życia płodowego przez kilkanaście lat. W dużym skrócie mówiąc – jeżeli po drodze braknie jakiegoś ważnego pierwiastka to będą one słabsze.

Możemy jednak wzmocnić nasze zęby – i tu właśnie ma rolę ten nieszczęsny fluor, który przekształca hydorksyapatyty budujące nasz ząb w dużo bardziej odporne na działanie kwasow fluoroapatyty. Jego rola nie ogranicza się tylko do tego. Nie chcę jednak rozgrzebywać tak wielkiego tematu – zostawimy sobie to na inny post- prawda?

Ważnym czynnikiem wpływającym na kondycję zębów jest obecność śliny, która m.in. hamuje kolonizowanie bakterii na zębach, pomaga utrzymać równowagę kwasowo – zasadową oraz dostarcza do zęba składniki mineralne. Obniżenie jej wydzielania odbija się znacznie na zębach, a do takiej sytuacji może dojść w wyniku zażywania niektórych leków i narkotyków, odwodnienia czy chorób ślinianek. Także w nocy zmniejsza się wydzielanie śliny, dlatego tak ważne jest by po ostatnim posiłku  umyć zęby przed snem.

Czas:

the-eleventh-hour-758723_1920

Zasada jest prosta – im dłużej pokarm przebywa w jamie ustnej tym lepiej dla bakterii, a co za tym idzie lepszy rozwój próchnicy. Nie chodzi tu o długie przeżuwanie, tylko o “oblepienie” zęba – np. cukierkiem, batonikiem, suszoną figą, białym pieczywem, kaszką na dobranoc lub mlekiem modyfikowanym podanym dziecku w butelce! Drugi aspekt to częste spadki pH w ustach wynikające z częstego dostarczania jedzenia – tak więc podjadanie nie wpływa tylko na pojawienie się zbędnych kilogramów! Często atakowane kwasami zęby nie mają czasu “odpocząć” pomiędzy posiłkami, i szybciej dochodzi do demineralizacji ich powierzchni. Równie niebezpieczne jest częste popijanie dosładzanych napojów.

Jak sami widzicie niewiele trzeba by sobie wyhodować próchnicę – wymienione wcześniej rzeczy, to jej główne czynniki etiologiczne. Na część z nich macie wpływ! Możecie zmienić sposób odżywiania i jakość jedzenia, nie podjadać, czyścić dokładnie zęby odpowiednimi środkami. Warto też pamiętać o wizytach kontrolnych w gabinecie, które pozwolą wyłapać  i wyleczyć zmiany kiedy problem jeszcze jest mały. No i nie ma się co łudzić – sama pasta z fluorem nie zdziała cudów.