7 powodów, dla których nas odwiedzacie!

negativespace1-12Koniec roku- czas na podsumowania. Dziś zestawienie Waszych ulubionych postów. Początkowo wszystko wskazywało na to, że największą popularność zdobyły notki dotyczące stomatologii – czyli te, których pisanie wymaga ode mnie ładnych kilku dni przygotowań, drukowania artykułów, analizowania wyników badań i odzyskiwania pożyczonych znajomym po fachu książek. To najcenniejsze co mogę Wam zaoferować, a z drugiej strony tak cholernie wyczerpujące, że przysięgam, nie mam siły/czasu spłodzić więcej niż jednej, no maksymalnie dwóch tego typu notek w miesiącu. Strasznie miło mi się zrobiło, więc gdy powolutku coraz większą popularnością zaczęły się cieszyć posty „gadżetowe” i nieśmiało zajmowały pozycję pomiędzy moimi stomatologicznymi wypocinami. Ciekawi jesteście, co zdobyło wasze największe zainteresowanie? Czytaj dalej

Gadżetowe rozczarowania 2015

accidental-slip-542551_1920

Opisuję Wam często gadżety, które ułatwiają mi trudy macierzyństwa – skracają czas potrzebny na wykonanie różnych czynności, rozwiązują problematyczne aspekty, albo są po prostu ulepszoną wersją tradycyjnego rozwiązania. Przy tak bogatym rynku branży dziecięcej, co chwilę wpadamy na jakieś nowości, rewelacje, „musthavy”, które niestety po zakupie okazują się nietrafioną inwestycją. Czytaj dalej

Stacja parowa, czyli dlaczego nigdy już nie wrócę do zwykłego żelazka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prasowanie to mój ulubiony sport domowy. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy pomijają ten etap pomiędzy suszarką a odłożeniem ubrania do szafy, ja jednak cenię sobie gdy ubrania nie wyglądają jak psu z gardła wyjęte. Szukałam info, czy poza estetyką istnieją jakieś inne przesłanki, na to by spędzać kilka godzin w miesiącu na maltretowaniu ciuchów ciepłem i parą. Znalazłam! I to coś w sam raz dla przyszłych mam. Czytaj dalej

Czy czuje Pani Czuczu? Czy Czuczu Pani zna?

OLYMPUS DIGITAL CAMERADługie jesienne wieczory. Ciemno od 16-stej, nic tylko zawinąć się w kocyk, zaopatrzyć w kakao i puścić ulubiony serial. Oh wait! To nie ta bajka i chyba poniosła mnie fantazja. Właśnie przybiegła do mnie blond czuprynka z kucykami, i wołając „mamo! mamo!” sprowadziła mnie na ziemię, a dokładnie do poziomu swoich 80 centymetrów wzrostu. Skończyły się czasy turlania po macie i obgryzania czego popadnie. Teraz muszę się trochę nagłowić, co zajmie tą małą istotkę chociaż na 5 minut.

Czytaj dalej