Coverover – must have dla aktywnych rodziców

Przyszła wiosna, dni coraz dłuższe i teoretycznie cieplejsze. W praktyce do tego drugiego parametru Matka Natura podchodzi raczej na chłodno, ale to nic. W końcu i tak się ugnie, a słupki na termometrach poszybują do góry – taaaak, cały czas w to wierzę! Mimo niepogody ostro szykujemy się do naszego pierwszego sezonu rowerowego. Nieśmiałe przymiarki zrobiliśmy ostatniej jesieni i kupiliśmy Ewie fotelik rowerowy. W tym roku zrobiliśmy kolejny krok i w domu pełnym wózków pojawiła się przyczepka! Maluchy mogą w niej jeździć we dwójkę, ale może być też używana pojedynczo.  Pozostała nam jeszcze wymiana mojego roweru i zaczniemy się wypuszczać się z dzieciakami na coraz to dłuższe wycieczki. Na razie nie wyjeżdżamy daleko i oswajamy najmłodsze towarzystwo z nową formą spędzania czasu.

Mimo, że to początek naszej rowerowej przygody to już udało mi się wyłapać genialny gadżet, który każdy rodzic lubiący spędzać aktywnie czas z dzieckiem powinien rozpatrzeć. To Coverover – uniwersalne okrycie dla dziecka, które chroni je przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Materiał typu Softshell pewnie każdy z Was zna – autorka Coverover wykorzystała jego możliwości tworząc bardzo zmyślny wiatro- i wodoodporny produkt dla dzieci. I to w 3 wersjach kolorystycznych.  Każda z nich poza kolorem/ wzorem tkaniny różni się wzorkiem na kieszonce kapturka – jest kotek, piesek oraz miś.

Wersja Girl oraz Boy w środku wyścielone są mięciutkim polarkiem, zaś wersja ECO ma zamiast tego nieprzemakalną, antyalergiczną bawełnę. Każdy z modeli zaopatrzony  jest w odblaskowe logo oraz wstawki – zwiększa to bezpieczeństwo po zmroku.

Szczerze mówiąc – ciężko mi opisać konstrukcję Coverover. To niby prosty, prostokątny kawałek materiału, ale dzięki systemowi tasiemek, ściągaczy, troczków, zamków błyskawicznych potrafi się przeobrazić w… no właśnie jest tego trochę! Śpiworek na sanki, kocyk piknikowy, wkładkę do wózka, pelerynę dla dziecka, okrycie na fotelik rowerowy i wszystko co Wam do głowy jeszcze przyjdzie!

coverover recenzja

Coverover – śpiworek do wózka

Jak można się domyślić, jak tylko Coverover wpadł w moje ręce to wpięłam go w wózek. Potem w następny i w następny i w każdym z nich nie miałam najmniejszego problemu z dopasowaniem. Dzięki długim i zorientowanym pionowo na plecach otworom łatwo dopasować śpiworek do różnych systemów pasów. Osobiście wolałam (o ile była taka możliwość) pasy naramienne przepuszczać przez otwór przy szyi – wtedy całość ładniej się układała, ale dziecku w obu przypadkach było wygodnie.

coverover recenzja

Rączki dziecka można pozostawić pod okryciem, albo uwolnić z boku- poprzez rozsunięcie bocznych zamków błyskawicznych. Od strony podnóżka, na wypadek ubłoconych bucików, wewnętrzny materiał jest śliski i zmywalny. Z tej strony możecie pozostawić Coverover otwarty (przydatne przy starszych długonogich dzieciach), lub poprzez wywinięcie kieszeni przekształcić kocyk w śpiworek.

coverover recenzja

coverover recenzja

Coverover – okrycie do fotelika rowerowego

Z tego co wiem od autorki projektu, to właśnie chęć ochrony dziecka w foteliku rowerowym zainicjowała powstanie Coverover. Spędzając aktywnie czas z dzieckiem trzeba brać poprawkę na to, że podczas dalszej wycieczki mogą się zmienić warunki atmosferyczne. Wystarczy że nasili się wiatr, albo spadnie deszcz i rodzinna wyprawa może zamienić się w preludium do antybiotyku. Okrycie dziecka zwykłym kocykiem, jest dosyć niebezpieczne- ryzykujemy wkręcenie w szprychy. Zbyt grube ubranie będzie dziecku krępowało ruchy. Coverover jest cieńki i nie przeszkadza podczas jazdy, a świetnie chroni przed zimnem oraz wilgocią.

coverover recenzja

coverover recenzja

Pasy fotelika przeplatamy przez te same otwory co przy wózku. Dzięki rozpięciu po środku Coverover bez problemu przełożycie głowę z kaskiem. Ba! Nawet kaptur ukryty w kieszonce z wizerunkiem zwierzaka jest na tyle duży, żeby zmieścił się pod nim kask.

coverover recenzja

coverover recenzja

coverover recenzja

Coverover – peleryna

Gdy podczas wyprawy z dzieckiem złapie Was deszcz możecie przekształcić Coverover  w pelerynkę przeciwdeszczową. Śmiem twierdzić, że jak się uprzecie to zmieścicie tam nawet dwójkę dzieci 🙂 Obszerny kaptur, pod którym zmieści się nawet kask rowerowy,  gdy jest nieużywany można sprytnie ukryć w kieszonce z wizerunkiem zwierzaka.

coverover recenzja

coverover recenzja

coverover recenzja

Coverover – kocyk

Podczas przerwy na wycieczce, możecie wykorzystać Coverover jako niewielki kocyk piknikowy. Spokojnie zmieści się na nim na leżąco osoba dorosła, albo dwójka maluchów. Sprawdził się również w samochodzie jako przykrycie dla dzieci śpiących w foteliku. Po złożeniu bohater tego wpisu jest bardzo mały i mieści się w małym pokrowcu. Miejsca zajmuje tyle co nic, więc w bagażniku samochodowym nawet nie zauważycie jego obecności. A to jeden z przydasiów, który podczas podróży zawsze warto mieć pod ręką.

coverover recenzja

Pogoda w ostatnim miesiącu zdecydowanie sprzyjała testom Coverover. Tego dnia co robiliśmy zdjęcia okropnie wiało. Jak zatrzymaliśmy się na przerwę świeciło słońce. Kilkanaście minut później zaczął padać deszcz. Przysłowiowy kwiecień plecień! Pakując się na majówkę, na pewno nie zapomnę o  Coverover i nie dam się zaskoczyć pogodzie, tym bardziej, że mam ambitne plany na zwiedzanie 🙂

Jeżeli uważacie, że to wielofunkcyjne okrycie sprawdzi się i u Was to znajdziecie je na stronie COVEROVER.EU. Cena za wersję Active Comfort Girl i Active Comfort Boy to 349 złotych, natomiast opcja ECO jest droższa – 399 zł. Biorąc pod uwagę jak długo i w jak wielu miejscach Coverover się sprawdzi, ten wydatek robi się bardzo racjonalny. Obecnie trwa wiosenna promocja i ceny zostały obniżone o 20%!

  • Mamy już drugi sezon i nie znam nic lepszego! Odważcie się pojeździć w środku zimy na mrozie – to jest dopiero Kanada. Nic go nie ruszy, nawet śnieżyca, raz młoda przeżyła w tym lekkie gradobicie. 🙂

    • Matka Dentystka

      Biorąc pod uwagę aktualną pogodę, na pewno nasz Coverover niedługo zobaczy śnieg 😉