7 błędów związanych z myciem zębów! Skończ z nimi!

Z myciem zębów teoretycznie każdy wie o co chodzi, gorzej bywa z praktyką. Statystycznie podchodząc do tematu najczęstszym błędem jest zaniechanie ich mycia – ok. 3,8 miliona Polaków w ogóle nie myje zębów! Co 10 osoba! To mocno szokuje, zwłaszcza jak się spojrzy na sprawę w ten sposób, że to najtańsza i najprostsza forma profilaktyki choroby jaką jest próchnica.

Zgodnie z zaleceniami powinno się myć zęby co najmniej 2 razy dziennie: rano i wieczorem pastą do zębów zawierającą 1450 ppm fluoru. Mycie powinno trwać 3 minuty w przypadku szczoteczki manualnej oraz 2 w przypadku elektrycznej. Proste? Nie do końca! Reguły  zabawy “szczotka, pasta,kubek, ciepła woda” są trochę bardziej zagmatwane, więc coraz częściej wraz z moimi pacjentami analizuję każdy etap ich codziennej higieny jamy ustnej. Wspólnie poszukujemy błędów i je eliminujemy. Często okazuje się, że sprawa nie jest tak do końca prosta i trzeba wprowadzić małą korektę. Z tej okazji, bazując na moich obserwacjach, przedstawiam Wam listę najczęstszych błędów związanych z myciem zębów.

BŁĄD 1: płukanie zębów po myciu

Po myciu zębów nie powinno się płukać ust. Spienionych nadmiarów pasty do zębów nie powinno się także połykać! Wszystko należy po prostu wypluć i tyle. Zero dodatkowej wody – obmywamy tylko wargi z zewnątrz.  Postępując w ten sposób dajemy szansę zadziałania substancjom zawartym w paście. Fluorowi – na wbudowanie się w powierzchowną warstwę szkliwa i jego wzmocnienie. Preparatom ziołowym – na zadziałanie na dziąsła. Preparatom cyny – na uszczelnienie kanalików zębinowych i zniesienie nadwrażliwości. Itd, itp… Także od dziś – pastę do zębów wypluwamy i nie płuczemy.

BŁĄD 2:  ignorujemy dodatkowe środki higieny

Szczoteczka to cudowny i mały wynalazek, ale niestety nie jest doskonała. Nie wciśnie się w każdą przestrzeń i nie usunie płytki nazębnej z tych najciaśniejszych okolic – czyli z przestrzeni międzyzębowych. Problem wygląda najczęściej tak: pacjent sumiennie myje zęby dwa razy dziennie i zgłasza się na regularne kontrole. I zawsze znajdzie się jakaś mała dziurka – przykładowo – pomiędzy 4 i 5. Nie od góry, nie z boku, ale zawsze pomiędzy zębami. Brzmi znajomo? Nowe ubytki albo stare wypełnienia do wymiany zlokalizowane są zawsze pomiędzy dwoma zębami – to znaczy, że nie używasz nitki. Włosia szczoteczki nie wnikną pomiędzy zęby, a cieniutka nitka jak najbardziej tak.

BŁĄD 3: stara szczoteczka

Nie cierpię widoku starej, “roczochranej” szczoteczki do zębów. Sami przyznacie, że nie wygląda to pięknie:

Zużyte szczoteczki do zębów

Dlaczego więc takim zniszczonym sprzętem traktujecie swoje zęby i dziąsła? Gdy włókna szczoteczki zaczynają się wyginać na boki to znak, że należy ją niezwłocznie zmienić. Są osoby, które mają jakieś nadprzyrodzone zdolności i potrafią załatwić tak szczoteczkę w kilka tygodni! Są takie których to nie dotyczy – Ci powinni pamiętać o tym, żeby szczoteczkę zmieniać po 3 miesiącach. No chyba, że w międzyczasie zachorują bo po chorobie także szczoteczkę należy wyrzucić! Chodzi tu oczywiście o choroby gardła, dróg oddechowych, zatok, ogólnie mówiąc okolic jamy ustnej. Po bólu brzucha nie trzeba 😉

BŁĄD 4: przechowywanie szczoteczek

Ze względów higienicznych każda szczoteczka powinna być przechowywana w oddzielnym kubeczku. Takie coś nie powinno mieć miejsca, to zwyczajnie niehigieniczne.

Tak NIE należy przechowywać szczoteczek do zębów

Natomiast tak jest w porządku:

BŁĄD 5: kwas, cola, sok

Pod tym tajemniczym tytułem kryją się wszystkie sytuacje w których pH w naszej jamie ustnej spada do skrajnych dla szkliwa wartości i dochodzi do jego delikatnego rozpuszczenia (to oczywiście w uproszczeniu). W takich sytuacjach nie powinno się od razu szczotkować zębów, ponieważ twardymi włóknami szczoteczki ścieramy sobie to co kwas nadtrawił. W ten sposób, łatwo można się nabawić zmian erozyjnych.

Podsumowując: nie myjemy zębów bezpośrednio po: piciu gazowanych napojów, soków, winie, cytrusach. Można ogólnie powiedzieć, że w przeciągu pół godziny po jedzeniu najlepiej nie myć zębów, dopóki pH nie wróci do normy. Tak samo w przypadku wymiotów – tu zwracam się szczególnie do przyszłych mam. Usta płuczemy wodą, a mycie zębów odraczamy o kilkadziesiąt minut.

BŁĄD 6: odpuszczanie krwawiącym dziąsłom

Krwawiące dziąsła to spory problem. Niestety niektórzy błędnie wnioskują, że jak dziąsła krwawią, to należy traktować je ulgowo. A tu mamy zupełnie odwrotną sytuację.

Krwawienie jest jednym z objawów stanu zapalnego dziąseł. Najczęściej związane jest to z nadmiarem płytki nazębnej, czyli miękkiego nalotu który oblepia nasze zęby w kilkanaście minut po myciu. Znajdują się w nim składniki śliny, wypełnione gęsto bakteriami i ich produktami przemiany materii. Szczotkując zęby usuwamy płytkę i eliminujemy czynnik, który drażni dziąsła i powoduje, że one krwawią. W sytuacji gdy mamy już stan zapalny i unikamy szczotkowania wpadamy w błędne koło. Przy krwawieniu należy więc zwiększyć higienę i skonsultować z dentystą dodatkowe środki higieny.

BŁĄD 7: za dużo pasty

Na wszelkich reklamach na całe włosie szczoteczki nakładany jest długa, błyszcząca, kolorowa porcja pasty do zębów. Jeden ogonek do góry, drugi na dół. Zawału dostaję za każdym razem jak to widzę, bo… to ze 4 razy za dużo!

Ziarnko grochu – taką objętość pasty do zębów powinien nakładać dorosły na swoją szczoteczkę. I już 🙂


Ciekawa jestem drogi czytelniku, który punkt Cię najbardziej zszokował? Jeżeli wpis Ci się spodobał i uważasz, że może się komuś przydać, będzie mi niezmiernie miło, jeśli go skomentujesz lub/i udostępnisz.

ZapiszZapisz

  • 3 punkty robię źle. Moje życie nie ma sensu!

  • O nr 1 nie wiedziałam

  • O kurczę. Całe życie wypłukuję pastę wodą. :/ Pasty też dużo nakładam, bo bardzo kopiasto na elektryka. No i często myję zaraz po jedzeniu.

    • Matka Dentystka

      No to teraz przynajmniej wiadomo, gdzie wprowadzić małe poprawki. I będzie super 🙂

    • Mam pytanko jeszcze. Jako dziecko zęby mleczne miałam całe czarne, tzw. ogryzki, próchnica. Na tyle, że panie w przedszkolu zabroniły mi się uśmiechać do zdjęć. :p Czy to możliwe, że było tak od picia żelaza? W tamtych czasach podobno było jakieś takie żelazo do picia, niszczące zęby, ale nie wiem, czy to prawda.
      Mojemu dziecku też bardzo psują się ząbki, ale chodzimy do dentysty. Ma już kilka plomb, w dwóch ząbkach nawet dwa razy. Ma dopiero 4 lata. Chodzimy na fluoryzację regularnie, ząbki są myte rano i wieczorem, po myciu zębów wieczorem nie pije niczego słodkiego, a wciąż tak jest :/ Czy stałe zęby też takie mogą być?

      • Matka Dentystka

        Tak, faktycznie – preparaty żelaza pobierane długo mogą przebarwiać zęby. Ale myślę, że w Twoim przypadku mogło nałożyć się więcej czynników -np żelazo i jakaś wada z czasów życia płodowego (może Twoja mama przyjmowała jakieś preparaty w ciąży, które zaburzyły tworzenie zawiązków) Biorąc pod uwagę to co piszesz o swoich zębach, to istnieje prawdopodobieństwo że macie po prostu taka genetyczną predyspozycję. Nie odpuszczajcie tych częstych wizyt i interweniujcie jak tylko trzeba. Dbając o mleczaki dbacie też tak na prawdę o zęby stałe.

  • Płukanie wodą po umyciu, nie? O mamo, całe życie źle!?

  • Po przeczytaniu tego tekstu mam wrażenie, że nie umiem myć zębów 😉

  • Pingback: Jak dobrze wybrać szczoteczkę do zębów? - Matka Dentystka()