Droga żłobkowa ciociu…

tytul

Droga żłobkowa ciociu,

na wstępie przepraszam Cię, że tak dziwnie się dziś zachowałam. Błądziłam wzrokiem, byłam mało kontaktowa i trochę… zakręcona. Pewnie wydaje Ci się, że zszokowało mnie to, że Ewunia pierwszy raz płacze od kiedy pojawiła się w progach waszej placówki, to znaczy szóstego dnia pobytu w żłobku.  Czytaj dalej

Chyba się trochę stresuję…

woman-933488_192011 tygodni, 78 dni, tyle zostało do dnia, w którym mam bezpiecznie dostarczyć na świat Juniora. Oczywiście to tylko tak teoretycznie, bo wiadomo, że akcja może się rozwinąć wcześniej… jakoś tak przy Wigilii, albo z okazji Nowego Roku. Czemu nie?! Przynajmniej wiem, że jako słodka mama nie mam szans na późniejsze rozwiązanie i nie będę myć okien w styczniu, latać po oblodzonych schodach czy też uprawiać innej niebezpiecznej gimnastyki w celu przyspieszenia rozwiązania. Czytaj dalej

Impreza!

Gdyby ktoś się zastanawia jako to jest z nocnym życiem po sprowadzeniu na świat potomstwa, to od razu Wam powiem, że wcale nie musicie rezygnować z całonocnych imprez! Nadal będziecie rozpamiętywać szaleństwa nieprzespanej nocy opowiadając wszystkim na około chcącym lub nie chcącym słuchać jakie to przygody ostatnio Was spotkały. Gęba będzie się rozdzierać od ziewania, a wory pod oczami będą dowodem na to, że spanie jest dla nudziarzy i starych ludzi, a powiedzenie “spać jak niemowlę” niekoniecznie oznacza to co myślicie. No to dalej, pogeneralizujmy trochę 🙂 Czytaj dalej

Wózkowi

9788359545_9a686b795e_oPosiadanie Maleństwa wprowadza w Twoje życie dobry zwyczaj codziennych spacerów. Szykujesz się do tego wybierając najlepszy, najpiękniejszy, najwygodniejszy wózek pod słońcem, dopytujesz znajomych, objeżdżasz wszystkie możliwe sklepy w okolicy, porównujesz parametry, przymierzasz do bagażnika… strasznie dużo zachodu. Potem rodzi się dzidziuś  i odkrywasz, że świat nie wygląda już tak samo, po tym jak stałaś się wózkowym. Czytaj dalej

Wyprawka do szpitala

suitcases-595327_1920Post obowiązkowy na każdym blogu o dzieciach (ktoś tu celowo unika pewnego słowa na p…). Przed chwilą udało mi się wygrzebać listę, z którą nas pakowałam na porodówkę. Wkładając rzeczy do torby wiedziałam, że na pewno czegoś zabraknie, chociażby nie przewidziałam tego, że wyląduję wcześniej na patologii ciąży i że mój pobyt w szpitalu potrwa trochę dłużej. Teraz mogę śmiało zweryfikować co było niezbędne a czego mi brakło. Może komuś się kiedyś przyda, może ktoś pokręci głową z niedowierzaniem i stwierdzi, że to nie jego bajka. Trzy, dwa, jeden, zaczynamy! Kolejność oczywiście przypadkowa. Czytaj dalej