Browsing:

Tag: lodger

Moje hity z Limango, czyli co, jak i gdzie kupić taniej

Mój zakupoholizm przez lata ewoluował! Zamiast chować przed mężem nową parę szpilek i ściemniać po kilku miesiącach, że dopiero sobie je kupiłam, od razu udowadniam mu, że zrobiłam interes życia kupując je w mega promocji 😀 Chcąc – nie chcąc musiałam się wyspecjalizować w ich poszukiwaniu i o tym będzie dzisiejszy wpis.


Lodger Skier – najfajniejszy kombinezon dla niemowlaka

W swojej matczynej karierze przerobiłam już z dzieciakami nie jeden kombinezon. Pojawiło się parę tekstylnych propozycji z sieciówek, kombinezon z Lidla, kultowa Reima oraz ON.


My się zimy nie boimy!

To już w tym tygodniu! Właśnie mąż mi przekazał, że już za moment temperatura spadnie w okolice zera, a w weekend to i może nawet zobaczymy śnieg! Jesteście na to gotowi?


Mufki i rękawice – szykujemy się na chłody!

  Jedni uważają ją za zbyteczną, inni (tak jak ja) nie wyobrażają sobie bez niej zimy, i najchętniej zaopatrzyliby się w kilka modeli i wzorów. Potrafi umilić spacery w pierwsze jesienne chłody, i towarzyszyć nam jeszcze podczas przejażdżek wczesną wiosną. Mufka do wózka, mój zimowy must have!


Śpiworek Lodger Bunker

Nie wiem jak to jest, ale są rzeczy, które jak zobaczę pierwszy raz, to od samego początku wiem, że muszę je mieć, i stanę na rzęsach żeby dopiąć swego. Wbrew logice, domowemu budżetowi i hercerskiemu prawu. Tak też było w przypadku tego śpiworka, a nasza historia jest nieco pogmatwana, bo uparłam się na model Jade, kupiłam Denim, a skończyłam z Stone, którego bym już nigdy nie zamieniła 😀 Ale kto powiedział, że droga do celu będzie prosta? Był grudzień, a ja opowiadałam wszystkim, niezależnie od tego czy chcieli słuchać, czy nie, dlaczego go muszę mieć. I wiecie co? Intuicja mnie nie zawiodła, i nie ma drugiego zakupu z którego byłabym tak zadowolona. A moja ekscytacja sięga tak wysoko, że w środku kwietnia postanowiłam się z wami podzielić recenzją śpiworka, który mimo iż jest całoroczny, to nie ukrywajmy – zimą przydaje się najbardziej. Do pisania zmotywowało mnie jeszcze kilka maili, w których pytaliście, co mamy wpięte w wózek, jak się sprawuje, i czy w ogóle warto.